Steel Ring Tryniec - czyli najlepsze miejsce na spędzenie urodzin ;)

person Autor: Justyna Stańdo list Kategoria: Wyścigi motocyklowe Data: comment Komentarzy: 0 favorite Wejścia: 1662

Pewien lipcowy weekend poświęciliśmy na badanie nieznanego. Padło na czeski Tryniec. Tor Steel Ring znajduje się jedynie 14 km od polskiej granicy, więc nie jest to żadne wyzwanie nawet dla osoby bojącej się opuszczać nasz wspaniały kraj. Postawiliśmy na wyjazd z polskim organizatorem – DuszanTeam.

Wszyscy byliśmy ciekawi jak wygląda wyścig R3 cup oraz SST300. Wszyscy, czyli Ja – Ruda, plus chłopaki z Kucharczyk Racing Team, a przy okazji porównać swoje umiejętności.

Wyjazd miał być wyjątkowy bo po pierwsze świętowałam swoje urodziny a po drugie chciałam sprawdzić swoje umiejętności w wyścigu. Niestety w przeddzień wyjazdu sprzedałam moją różową Bestię (Kawasaki ZXR400) więc pomysł startowania padł. Nie zostało mi nic innego jak zabawa KTMami RC125 chłopaków. Muszę przyznać że było to bardzo dobry pomysł. Na początku miałam problem z oswojeniem się z motocyklem zdecydowanie lżejszym i szybciej skręcającym niż moja Kawka. Jednak po kliku okrążeniach wyluzowałam i mogłam cieszyć się torem.

A zdecydowanie jest się z czego cieszyć!

Tor liczy sobie 1234 metry, 9-10 metrów szerokości i prawie same zakręty, po prostu cudo! Niektóre zakręty zwężają się i trzeba bardzo mocno uważać żeby nie wypaść z toru. Fajnie że obiekt nie jest płaski, są wzniesienia i mocne zejścia w dół. Ciekawie też wypada szybka szykana na końcu której mamy nawrotkę. Ja ostro hamowałam i prostowałam motocykl, natomiast chłopaki z wyścigu R3 Cup ostro trzymali w złożeniu motocykl. Nie pozostaje nic innego jak dalej trenować.

Wracając do toru, sam obiekt robi imponujące wrażenie, ogromne zaplecze, boksy, restauracja, normalne łazienki i prysznice. Duży plus za 2 punkty widokowe, z których doskonale widać było całą nitkę toru. Naprawdę wyjątkowo nie mam się czego doczepić. Asfalt równy i przyczepny, strefy bezpieczeństwa na odpowiednim poziomie, zakręty różnorodne nawet teraz ciężko mi powiedzieć czy więcej jest prawych czy lewych zakrętów. Fajna długa prosta startowa, aczkolwiek trzeba uważać żeby nie przesadzić z prędkością, na końcu jest skarpa i można się ładnie wbić albo w wersji optymistycznej trzeba przełączyć się na tryb offroad i próbować się przebić.

Po prostej mamy wyjątkowo długi prawy zakręt, dla wolniejszych jest to w sumie 5 prawych zakrętów. Szybsi zawodnicy składają się raz potem nie prostują motocykla jedynie balansujemy ciałem i odpowiednio pracują gazem. Dalej jest już trochę wolniej ale za to ciekawej, ciasne zakręty, szybkie szykany, ciągłe kombinacje jaką właściwą wybrać nitkę. Ilość zakrętów potrafi dobić jeżeli nie dba się o swoją kondycję fizyczną, jednak po każdej sesji pojawiał się banan od ucha do ucha.

Chłopaki oczywiście pierwszego dnia stanęli na podium!

Po tym wyjeździe czuję zdecydowany wzrost swoich umiejętności, myślę że byłoby jeszcze lepiej ale Jacek postanowił sprawdzić z Kaciorem jak wygląda z bliska czeska trawa. Gleba zakończyła się wygiętą półka i niestety nie mieliśmy szans aby ją naprawić. Tak skończyła się moją przygoda z Tryńcem i ciągle czuję ogromny niedosyt i marzenie mam żeby wrócić, mam nadzieję że szybciej niż na kolejne urodziny J  

a taki był ładny.... kiedyś ;) 

Cena za dzień szkolenia na Tryńcu z Duszanem – 350 zł, tak zdecydowanie warto :) Możecie zgłosić się poprzez ich stronę à https://www.duszanteam.pl/Home/Zgloszenie

 

 

 

Komentarze

Zostaw komentarz

Niedziela Poniedziałek Wtorek Środa Czwartek Piątek Sobota Styczeń Luty Marzec Kwiecień Maj Czerwiec Lipiec Sierpień Wrzesień Październik Listopad Grudzień